Login:

Hasło:

Zapomniałem hasła?

Nie mam konta. Rejestracja

.:: Sondaż ::.

Moim zdaniem stodwudziestkipiątki prowadzone przez posiadaczy samochodowego prawa jazdy:
 Zwiększają bezpieczeństwo na drogach
 Zmniejszają bezpieczeństwo na drogach
 Nie mają wpływu na bezpieczeństwo
Wyniki

.:: Rozrywka ::.

:: Intruz II mniejszy

Intruz II mniejszy

Gdy testowałem w 1998 roku SuzukiVL 1500 Intruder LC, nie wyobrażałem sobie, że w tym segmencie Suzuki może zrobić coś więcej, poza zwiększeniem pojemności. No i zostałem zaskoczony… To zupełnie inny motocykl, przy którym VL 1500 LC to dostojna i kultowa, choć już… stara szkapa…

Jeśli poszukujesz cruisera, który zrobi wrażenie największego w stawce, a jednocześnie będzie nieco tańszy, bardziej ekonomiczny i równie dostojny to warto zwrócić uwagę na prezentowany M1500 Intruder.

 

Sylwetka

Potężna sylwetka w atrakcyjnych kolorach i dużej ilości bardzo dobrej jakości chromów prezentuje się wyśmienicie. Spasowanie elementów i precyzja wykonania znacznie przewyższa starego poczciwego VL 1500 LC. Uroku i ochrony przed wiatrem dodaje obudowa kokpitu i ogromnej przedniej lampy, sprawdzająca się niestety nie najlepiej jako przednia owiewka, odchylająca strugę powietrza ponad głowę kierowcy. Cóż… przy prędkościach powyżej 160 km/h bardzo odczuwalny jest ten mankament i aby uniknąć tych niedogodności warto zainwestować w dodatkową owiewkę. A jest czym, bo licznikowe 200 km/h nie stanowi dla niego problemu. Zestaw wskaźników i kontrolek jest czytelny, choć podzielono go pomiędzy kierownicę i zbiornik. Przy dynamicznej jeździe daje się odczuć brak obrotomierza.

 

Wrażenia z jazdy

Zasiadając po długiej przerwie na Big Cruisera made in Suzuki spodziewałem dostojnego, lecz nie koniecznie żwawego i dopracowanego do ostatniej śrubki mastodonta. I nie myliłem się, przynajmniej w kilku kwestiach: wielkości i dostojności – faktycznie jeździ się nim bardzo fajnie. A jeśli chodzi o dopracowanie i możliwości jednostki napędowej, to zupełnie inna epoka niż w przypadku starego poczciwego VL 1500. Ta maszyna znacznie bardziej przypomina rączego mustanga, niż starą szkapę, a do tego jest dopracowany, przyjazny użytkownikowi i precyzyjny. Jadąc po mieście, po przesiadce z R6 czułem się naprawdę komfortowo. Wygodnie, szeroko i nisko – amerykańska filozofia została zrealizowana bardzo dobrze. Gorzej z przeciskaniem się między autami w korku. Tu już nie było tak przyjemnie, głównie ze względu na szeroką kierownicę. Rekompensatę tych niedogodności otrzymujemy na trasie, gdzie zaczyna się pełna radość. Motocykl zachowuje się neutralnie, zarówno w ciasnych zakrętach jak i długich i szybkich. Pomimo szerokiej opony doskonale radzi sobie z koleinami, choć nie specjalnie lubi poprzeczne nierówności. Dzięki optymalnemu rozmieszczeniu podnóżków, kierownicy i bardzo wygodnego obszernego siodła ten motocykl doskonale zdaje egzamin na trasie, pozwalając na bardzo duże dzienne przebiegi.

 

Silnik

Klasyczna jednostka napędowa V-2 o pojemności 1462 cm3, chłodzona jest cieczą i dysponuje mocą 80 KM, co wystarczy do zbliżenia się, a nawet przekroczenia licznikowych 200 km/h. Przy tej prędkości i pozycji za kierownicą naprawdę łatwo zwiększyć obwód w bicepsie i klatce piersiowej. Skok tłoka wynosi 101 mm. Dostrzeżemy w tym silniku novum w tej klasie motocykli: SCEM (Suzuki Composite Electrochemical Material), czyli niklowo-krzemianowa warstwa minimalizująca tarcie i ułatwiając wymianę ciepła, a przy tym zwiększająca trwałość silnika. Uszlachetnieniu poddano również pierścienie tłokowe, które pokryto warstwą azotku chromu, zwiększającą trwałość i zmniejszającą tarcie. Zaworami sterują dwa wałki rozrządu – po jednym na każdy cylinder. Wolnoobrotowy, odprężony silnik nie tylko dumnie brzmi, ale ma także wysokim moment obrotowy sięgający 125,5 Nm i to już przy 2700 obrotów. W przeciwieństwie do większości cruiserów – ten lubi również wysokie obroty. Na trwałość tego silnika wskazują również kute korbowody, wykonane z niezwykle wytrzymałej stali chromowo-molibdenowej, a dla zwiększenia wydajności chłodzenia na denka tłoków natryskiwany jest olej silnikowy.

Tak dopracowany technologicznie silnik musiał otrzymać nowy wysokowydajny układ wtryskowy. Suzuki sięgnęło po SDTV (Suzuki Dual Throttle Valve) – system wykorzystywany dotychczas w motocyklach sportowych. Dwie przepustnice współpracują z wielootworowym wtryskiwaczem dla każdego cylindra. Za optymalne parametry zapłonu i wtrysku odpowiada 32 bitowy komputer pokładowy. Nie bez znaczenia w dzisiejszych czasach jest ochrona środowiska, a co za tym idzie czystość spalin. W tym modelu Suzuki zastosowało system dopalania spalin PAIR (Pulsed Secondary Air-injection). Dzięki tym wszystkim nowościom, M1500 ma najmocniejszy silnik w tej klasie crusierów. Moc i moment przyrastają równomiernie, a jednostkę napędową cechuje ponadprzeciętna kultura pracy w całym spektrum obrotów.

 

Przeniesienie napędu

W układzie przeniesienia napędu zastosowano specjalne wielotarczowe sprzęgło mokre, ograniczające blokowanie koła przy hamowaniu silnikiem, pięciostopniową przekładnię o długich przełożeniach i bezobsługowy Wał Kardana. Niestety przy silniku, który tak przyjemnie się wkręca i kusi do szybkiej jazdy, skrzynia biegów nie lubi zbyt szybkiej zmiany przełożeń. Sprzęgło skonstruowano tak, aby podczas przyspieszania dociskało tarczę ze wzmocnioną siłą. (Suzuki Clutch Assist System).

 

Podwozie

Podwozie M1500 nie pozostawia nic do życzenia. Przedni potężny widelec teleskopowy Upside-Down precyzyjnie prowadzi przednie koło i ma skok 130 mm. Geometria główki ramy sprawia, że ten motocykl uwielbia wszelkie zakręty. W tylny wahacz wleczony wbudowano wał napędowy, dzięki czemu sylwetka motocykla zyskała na czystości formy i praktyczności – choćby z utrzymaniem czystości. Tylne zawieszenie ma skok 108 mm i bardzo dobrą charakterystykę tłumienia, co oszczędza nasze i pasażera nerki przy najechaniu na studzienkę, czy wjechaniu w niedużą dziurę.

 

Masywne aluminiowe koła obute w słusznych rozmiarów opony nie tylko przysparzają sylwetce atrakcyjności. Sprawiają także, że motocykl wyśmienicie trzyma się nawierzchni przy każdym pochyleniu. Bezpieczeństwo bez bardzo dobrych hamulców nie istnieje i konstruktorzy Suzuki o tym wiedzą – dwie przednie tarcze o średnicy 290 mm współpracujące z dwutłoczkowymi zaciskami efektywnie wspomagane są przez tylną tarczę o średnicy 275 mm – podobnie jak z przodu – współpracującej z zaciskiem dwutłoczkowym.

 

Cóż, M1500 nie jest motocyklem o największym rozstawie osi, ale to jego jedyna wada w stosunku do VL 1500 Intruder LC. Poza tym ma same plusy. Cechy takie jak intuicyjna obsługa, duży komfort podróżowania nawet w długich trasach i neutralność w każdych warunkach sprawiają, że jeździ się nim bardzo przyjemnie i wręcz nie chce zsiadać. Wiem, że jego użytkownicy są i jeszcze długo będą zadowoleni z tak dopracowanej maszyny. Jeśli zatem poszukujesz motocykla dostojnego i z klasą, lubisz od czasu do czasu przycisnąć, nie poszukujesz nadmiaru adrenaliny a relaksu – to jest motocykl dla Ciebie… Długo będzie dawał radość z jazdy.

 

OCENA

 

Plusy:

+ komfort i ergonomia

+ neutralność prowadzenia

+ niezbyt duże zużycie paliwa

+ sylwetka

 

Minusy:

- brak obrotomierza

 

Cena (na dzień 11.03.2011): 42 000 zł (za model 2010)

 

Importer: Suzuki Motor Poland Sp. z o.o.

Autor: Paweł Kot
Data: 2011-03-13, 09:24:13
Ocena artykułu
9.8

:: Komentarze

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany.

Nie dodano jeszcze żadnych komentarzy. Bądź pierwszy!

.:: Moja strefa ::.

.:: Shoutbox ::.

    Musisz się zalogować, aby móc pisać w Shoutboksie.

    .:: Kalendarz ::.

    
    « Czerwiec 2018 »
    N P W Ś C P S
              1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    10 11 12 13 14 15 16
    17 18 19 20 21 22 23
    24 25 26 27 28 29 30

    .:: Pogoda ::.