Login:

Hasło:

Zapomniałem hasła?

Nie mam konta. Rejestracja

.:: Sondaż ::.

Moim zdaniem stodwudziestkipiątki prowadzone przez posiadaczy samochodowego prawa jazdy:
 Zwiększają bezpieczeństwo na drogach
 Zmniejszają bezpieczeństwo na drogach
 Nie mają wpływu na bezpieczeństwo
Wyniki

.:: Rozrywka ::.

:: Od wydawcy

Od wydawcy

Witaj! Nawet nie wiesz, jak cieszy nas, że tu jesteś! To oznacza, że warto było pracować przez ponad rok, niekiedy po 16 – 18 godzin na dobę. A wszystko zaczęło się od głowy i czystej kartki papieru, a kontent będziemy szybko uzupełniać. Właśnie zaczęliśmy działać.

Wiele osób pytało mnie, po jaki gwint motocyklistom w Polsce kolejny portal. Przecież to nie ma sensu, rynek jest ustabilizowany, nie ma miejsca na kolejny tytuł, itp. Podobnie było z "Motocyklistą", którego robiliśmy jeszcze w wydawnictwie Prószyński i S-ka S.A. w 1999 roku. Nie inaczej było w 2003, jak przed dobranocką w czwartek, na TVP1 emitowany był MotoexpressTV z motocyklowymi materiałami naszego autorstwa dla... 3,5 milionowej widowni. Na targach w Warszawie niemal wszyscy narzekali, że ten sezon będzie gorszy od poprzedniego, że ludzie boją się kolejnego kryzysu i liczą każdą złotówkę itp. Dokładnie tak jak 8-10 lat temu. Być może Was zaskoczę, ale zgadzam się z tym, że nie ma miejsca na kolejny portal motocyklowy, nie ma szans na rozwój rynku, ale pod kilkoma warunkami:

- że definicję motocyklisty zawężymy do gościa, który "gania na sprzęcie", "sypie na gumę", "lata na spędy" i "kręci kółka na torze";
- że spojrzymy przez pryzmat lęku ludzi nierozumiejących i nierealnie patrzących na cykl koniunkturalny giełdy i nie rozumiejących mechanizmów rządzących gospodarką wolnorynkową (a taką mamy w Polsce);
- że będziemy się bać nieznanego, zamiast cieszyć zmianą i szukać w niej nowych możliwości;

Nasza redakcja nieco inaczej zdefiniowała współczesnego motocyklistę, ta definicja znajduje się w zakładce "O nas", a brzmi:

MOTOCYKLISTA - właściciel, użytkownik i miłośnik motocykla, a nawet ten, kto nie wie kiedy zdobędzie uprawnienia do kierowania jednośladem, czy zakupi swoją wymarzoną maszynę. Motocyklista, to także osoba, która marzenia chce "uzbroić" w konkretne działania, aby w końcu stać się "praktykującym" użytkownikiem jednośladu z silnikiem. To ktoś, kto czas i przestrzeń chce odczuwać każdym receptorem, każdym zmysłem, a nie tylko wzrokiem i słuchem (jak przed konsolą, czy w samochodzie). Chce czuć zapach świerkowego lasu, czy majowego deszczu, wiatr na twarzy - szanuje życie i chce żyć oraz czerpać z tego życia jak najwięcej... i nie koniecznie zna slang motocyklowy lub chce się go uczyć...

Kryzys? Jaki kryzys? Cieszmy się, że kryzys mamy... za sobą... i to od ponad roku, a indeksy WIG rosną nieubłaganie i rosnąć będą prawdopodobnie przez najbliższe 3-4 lata. Z tego skorzystają najbardziej ci, którzy zamiast narzekać - zaczną działać i nie pozwolą, aby w trudnych momentach, korzystając z nowych możliwości, biznes nie przysiadł, aby przy powrocie optymizmu wystrzelić jak z procy bijąc kolejne rekordy. Przyszłość należy do tych, którzy wyjdą poza zaklęty krąg prawdziwych motocyklistów i zaczną siać na nieuprawianej dotychczas ziemi.

Parafrazując Henrego Forda:

Jeśli sądzisz, że jest kryzys to masz rację. Jeśli sądzisz, że nie ma kryzysu - również masz rację. Jeśli uważasz, że ten sezon jest sezonem najgorszym od lat, to dla Ciebie zapewne tak będzie, jeśli uważasz, że jest to sezon szans i eksplorowania nowych możliwości, to na pewno jakieś wykorzystasz. Nie da się zdobyć szczytu jednym skokiem, ale można wygrać wyścig idąc szybciej od innych, krótszą drogą.

Ja widzę wielkie szanse, i to nie walcząc o czytelników czy widzów innych mediów. Wręcz przeciwnie, kładąc most między laikami a starymi wygami mamy szansę przysporzyć całemu rynkowi nowych klientów, kolegów, miłośników. Chcemy dać szansę każdemu, aby zasmakować niczym nie skrępowanej wolności, poczuć to, co my czujemy za każdym razem prując powietrze na autostradzie, lub przemierzając powoli górskie serpentyny. To nie są ludzie, którzy masowo będą jeździć na tylnych kołach w mieście, oszczędzając tym samym miejsce. Każdy z nas ma prawo spróbować wielu rzeczy i nie zawsze grożą one śmiercią lub kalectwem. Myślisz, że stojącym w wielkomiejskim korku prezesom, księgowym, urzędnikom, widzącym, jak przemyka między nimi skuter, czy fajny cruiser nie marzy się, aby pojechać tak jak on? Nie zastanawiają się ile czasu by zaoszczędzili i ile energii i chęci do życia by zyskali?

Rozkręcając w 2002 roku tzw. eksperckie forum motocyklowe na portalu jednego z największych dzienników :), dostrzegłem wpis internauty mniej więcej następującej treści: "Panie redaktorze, mam 66 lat i chyba zwariowałem, ale zachorowałem na motocykl". Zapytałem więc o wzrost, wagę, oczekiwania... finał był taki, że doradziłem Virago 535. Po tygodniu Pan internauta poinformował okrzykiem wszystkich forumowiczów: "Huraaaaaaa... Mam swój wymarzony motocykl!!!!!!". Oczekiwałem na dalsze wieści, ale przez 2 tygodnie cisza... Myślałem sobie "Co Ty zrobiłeś...? Zabiłeś człowieka...!?!? Może nie każdy może jeździć motocyklem..." 15tego dnia pojawił się post: "Jestem najszczęśliwszym człowiekiem na Świecie, potrafię sobie wyobrazić życie bez seksu, porannej kawy, itp., ale nie potrafię sobie wyobrazić dnia bez choćby krótkiej przejażdżki motocyklem. Jestem o 20 lat młodszy!!!".

Naprawdę nie interesuje mnie dlaczego my PRAWDZIWI MOTOCYKLIŚCI mamy rację, a katamarany nie mają. Nie interesuje mnie z jednego powodu: jak zsiadam z motocykla i wsiadam do auta z czteroosobową rodziną, jestem tym samym człowiekiem, mającym te same cechy charakteru każdego dnia i w każdym środku transportu. Jeśli jestem chamem, to będę nim w aucie, pociągu, samolocie, czy na motocyklu. Naprawdę środek transportu nie ma znaczenia. Nie staję się dawcą organów wsiadając na motocykl, bo jadąc nim też mam dzieci, dla których chcę żyć. Gdyby było inaczej, to nie mielibyśmy w Polsce klubu motocyklowego zrzeszającego blisko 300... lekarzy, nie mielibyśmy szacownych aktorów i polityków jeżdżących motocyklami, czy prawników, organizujących rajd do Katynia.

To my, "MOTOCYKLIŚCI" mamy nie mniejszy udział w tej wojnie na wyssane z palca argumenty: kto ma większe prawa na drodze, kto jest lepszy, piękniejszy, ważniejszy... Niczym PO i PiS, że pozwolę sobie na znalezienie odpowiednika najbardziej obecnego w mediach. Wbrew pozorom jesteśmy tacy sami, bo często my motocykliści siedzimy w autach wioząc dzieci do przedszkola, na święta do rodziny, czy na wakacje. I stajemy się takim "katamaranem" bo sami przykleiliśmy sobie łatkę, choć w nieco innych okolicznościach. Sami generujemy te animozje i podział społeczeństwa na "naszych" i "innych" okazując lekceważenie bogu ducha winnym ludziom, jakby oni kochali życie mniej od nas. Sami mamy niebagatelny wpływ na ten irracjonalny podział społeczeństwa.

Mój (w zasadnie nasz – bo wielu z naszej redakcji miało przywilej uczyć się od niego) pierwszy naczelny doskonale wiedział jak rozwijać ten rynek. Wiedział, że przyszłością dla nas motocyklistów, dla firm żyjących z tego biznesu, dla normalizacji sytuacji w naszym kraju jest popularyzacja motocyklizmu, a nie jego alienowanie (myśląc, że jesteśmy bardziej trendy, nowocześni, awangardowi, niż pozostała część społeczeństwa). Jurek Szymański, o którym już chyba wszyscy zapomnieli, doskonale zdawał sobie sprawę, że oswajanie przysłowiowego Kowalskiego z motocyklami i kultura ze strony motocyklistów jest sposobem na zwiększenie liczby użytkowników jednośladów, na rozwój rynku, na dostrzeganie naszych potrzeb przez władze, na to, aby tzw. Kowalski nie musiał się nas bać i aby nam jeździło się bezpieczniej. Dlatego zrezygnował z pisania o luksusowych autach i przesiadł się na motocykl. Dlatego pisał o motocyklach wszędzie, gdzie się dało - do kilkunastu tytułów pozabranżowych i do tego językiem zrozumiałym dla człowieka, który niczym kometa przemieszcza się między pracą a domem każdym środkiem transportu i nigdy nie będącego na zlocie, czy wyścigach i nie znającego motocyklowego slangu. To właśnie z tego powodu przestałem pracować dla jednej z wiodących gazet motocyklowych i wbijałem się do wielu różnych mediów od samochodowego Motomagazynu i męskiego CKM po Życie Warszawy i TVP1 z tematami motocyklowymi. Rozwój rynku motocyklowego i wzrost naszego bezpieczeństwa na drodze zależy od tych, którzy w tej chwili jeżdżą tzw. Puszkami, interesują się sztuką, teatrem, ogródkiem, bo to oni kupując motocykle i skutery zrobią nam wszystkim dobrze, choć niestety kosztem naszej... wyjątkowości.

Kiedyś, w 1997 roku zaczynając przygodę z dziennikarstwem motocyklowym i ganiając po 40 tys km rocznie różnymi testowymi sprzętami od skuterów po Hayabusę, zapytałem przekornie mojego niezwykle mądrego ojca o to, co jest bezpieczniejsze: samochód czy motocykl. Oczywiście byłem przekonany, że tu powinien być znak równości, bo wszystko zależy od głowy kierowcy.

Co Ty sądzisz na ten temat? Jak Twoi bliscy odpowiedzieliby na to pytanie?

Zgadnijcie co odpowiedział mój ojciec mając świadomość, że stałem się dziennikarzem motocyklowym pracującym dla jednej z dwóch największych gazet motocyklowych w kraju. Mając świadomość czym różni się wyobraźnia od młodzieńczej ułańskiej fantazji odpowiedział, że... bezpieczniejszy jest motocykl, bo łatwiej tracąc panowanie nad autem zabić na przystanku kilka osób, a motocyklem trudniej trafić w przydrożne drzewo...

Choć minęło od tego czasu 14 lat, pamiętam to jakby było wczoraj i to zapewne dlatego, że jestem z tego dumny. Mój ojciec tak powiedział pomimo tego, że od kilkudziesięciu lat jeździ wyłącznie samochodem.

"Motocyklista", nie będzie konkurował o palmę pierwszeństwa z obecnymi na rynku mediami motocyklowymi, bo nie ma o co walczyć i nie ma jak tego zmierzyć. Dajemy ludziom szansę na przybliżenie się do motocykli i nas w sposób bezpieczny, bez stereotypów, spokojnie i bez pośpiechu. Każdy ma swoje tempo, jeden chce pruć powietrze na autostradzie, inny chce spokojnie cieszyć się górskimi serpentynami. Najważniejsze aby miał czym tę radość wygenerować i nie robił krzywdy innym.

Dziękuję tym, którzy zerknęli do nas i przebrnęli do końca tego przydługiego edytoriala - liczymy na Wasze zaangażowanie w tworzeniu motocyklowej normalności, komentarze, uwagi i wskazywanie błędów, bo jak wiemy ten się nie myli, kto nic nie robi. Dziękuję również wszystkim członkom redakcji, którzy z pewnym narażeniem swojej redaktorskiej reputacji i przy swojej rozpoznawalności w branży weszli w medium, dla którego rzekomo nie było miejsca na rynku i tak licznie zaangażowali się w tą ideę.

Szerokiej drogi, udanego sezonu 2011 i... dużo prezentów od Motocyklista.info :)

Wydawca

Autor: Paweł Kot
Data: 2011-03-12, 10:20:54
Ocena artykułu
9.8

:: Komentarze

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany.

Bozena_Kot

Bozena_Kot

Powodzenia! Trzymam kciuki za ten portal.


Data dodania: 2011-03-15 09:21:42

Popieram 0 / 0 Nie popieram

.:: Moja strefa ::.

.:: Shoutbox ::.

    Musisz się zalogować, aby móc pisać w Shoutboksie.

    .:: Kalendarz ::.

    
    « Czerwiec 2018 »
    N P W Ś C P S
              1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    10 11 12 13 14 15 16
    17 18 19 20 21 22 23
    24 25 26 27 28 29 30

    .:: Pogoda ::.